sobota, 23 stycznia 2016

Od Ashavii

Koniec... Wyszłam z gęstego lasu. Rozejrzałam się i stwierdziłam, że zapadła noc. Spędziłam w tym lesie kilka długich dni... Niedaleko zobaczyłam sylwetkę konia, niemal niewidoczną w mroku. Podeszłam do niego, wiedząc, że przemówi przeze mnie duch przyszłości. Stąpałam cicho i ostrożnie, jednak koń prędko mnie zauważył.
- Cześć. - powiedział.
- Witaj... - mruknęłam, czując, że odpływam. No tak. Duch przyszłości... Mój własny duch w pewnym sensie opuścił ciało, i widziałam to z lotu ptaka. Unosiłam się w miejscu, obserwując dobrze znaną mi scenę. Jednak na twarzy nieznajomego konia malowało się zdziwienie, i może trochę strachu... Oraz ciekawość. Zaśmiałam się w duchu. Z moich ust wydobył się zielony pył, takiego samego koloru jak zawszę. 
- To co kiedyś cię obraniało,
twym przekleństwem stać się miało, stało.
Dane ci przywódcą problemami obciążony,
wilk który moc ma ci pomóc, został odnaleziony.
Konie różnych ras sprowadzone zostaną,
by uwolnić drzewo,
lecz jaką stawkę dane im zapłacić?
Odnaleść musicie starego Kachami,
Jednak niech przyszłość nie zostanie przyśpieszona... - usłyszałam własny głos, a jednak odmieniony. Szybko mój duch wrócił do ciała, a ja obudziłam się we własnym ciele.
- Co to było? - spytał ogier, w szoku.
- Przepowiednia. Zdarza się to często, ale przepowiednia musi zostać wypowiedzana w obecności właściwego konia. Najwidoczniej ty nim jesteś. - powiedziałam.
Opal?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz